Nie kop się z koniem

Jakoś tak ostatnio zebrało mi się na artykuliki motywująco-rozwijające. Mimo że nie mam jakichś specjalnych umiejętności w tym kierunku, to według innych umiem słuchać i wyciągam wnioski z tego słuchania.

Dziś będzie o dość śmiesznej sprawie a mianowicie o robieniu swojej roboty i nie oglądaniu się na innych. Dlaczego śmiesznej?. Bo ludzie straaaaasznie przywiązują wagę do tego co mówią inni ludzie. Pół biedy jeśli uwagi płyną z ust ludzi autorytetów, lub innych mędrców. Najczęściej jednak to nasze najbliższe otoczenie i najbliżsi, dogadują i wymyślają.

A co ty tam wypisujesz na tym facebooku!

A skąd ty masz takie pomysły?

Przecież to bez sensu!

I weź tu człowieku zrób coś innego niż większość populacji, szybko sprowadzą cię do swojego poziomu.

Jaki jest na to sposób?. Po prostu nie ma co się przejmować tymi opiniami. Ha! łatwiej powiedzieć :).

Jednym z magicznych sposobów są dwa wyrazy: „masz racje”. I już, przyznanie racji dla oponenta zamyka mu drogę do komentowania i wybija oręż z ręki. Osiągnął swój cel. W jego oczach przyznałeś się do błędu.

Oczywiście to stwierdzenie jest tylko po to aby twój „przeciwnik” się odczepił. Rób swoje i nie zważaj na innych. Jakim cudem oni mają wiedzieć co jest dobre dla ciebie?. Ok, na początku drogi ty sam nie do końca wiesz którędy podążać, ale droga dość szybko robi się klarowna, pomysły się precyzują i głowa otwiera się na nowe rzeczy.

Podsumowując: nie ma co za bardzo brać do głowy, krytykanci nie pomogą, sam musisz sobie wyorać ścieżkę do dobrobytu, bez oglądania się na innych 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *