A może jednak ETAT? uwaga: prowokacja

Achh etat, marzenie Wielu. Pracujesz dla kogoś kto za Twoje 8 godzin życia zapłaci Ci pieniądze.

Czasami większe, czasami mniejsze, ale na koniec miesiąca kasa wpływa na konto.

Oczywiście zupełnie pomijam twoje wykształcenie, i to czy praca sprawia ci przyjemność. Pomijam tak prozaiczne sprawy jak godziny pracy, nadgodziny oraz to czy praca jest ciężka fizycznie, czy może mózg ci się lasuje po 5 godzinach :).

Czasami jednak jakimś cudem „trochę” brakuje do 1-szego. Aha, faktycznie, przecież ostatnio paliwo podskoczyło to i pewnie kiełbasa temu podrożała….

Kurczę, kochanie, sprzęgło siadło w samochodzie a zaraz wrzesień, dzieciakom trzeba coś kupić do szkoły. Może pójdziemy do BANKU i pożyczymy jakieś 2-3 tysiaki?. Albo od razu 5, odmalujemy kuchnię i pokój.

Kto by zwracał uwagę na takie pierdoły prawda? przecież jest Super,  co nie?.

MAM PRACĘ. To synonim pracy na etacie. Ale czy to jest to o co ci chodzi?. Czy twoja praca umożliwia ci realizację twoich marzeń, celów, zainteresowań?

Oczywiście pozwala ci godnie żyć. Może nawet większości ludzi pozwala żyć na wysokim poziomie. Ale czy spotkałeś kogoś kto powiedział: zarabiam WYSTARCZAJĄCO DUŻO aby spełniać i REALIZOWAĆ SWOJE PLANY. Hmm, chyba znam odpowiedź.

Praca to sprzedaż Twojego czasu dla kogoś obcego. Masz umiejętności i je sprzedajesz. Klucz jest w tym co potrafisz i ile jest to warte na wolnym rynku.

Sprzedajesz jedyną rzecz na świecie której nie możesz odzyskać i przywrócić: jest to czas. Powszechne jest określenie stawki godzinowej. Czyli stawki którą pracodawca jest w stanie zapłacić za godzinę Twojej pracy. Zamieniasz bezpowrotnie co najmniej 8 godzin twojego życia na papierek dzięki któremu możesz egzystować. Tak, egzystować. Nie ŻYĆ a egzystować.

Na świecie jest tak wiele do zobaczenia, tyle do poznania. Są tysiące smaków, widoków, miejsc, ludzi które powinniśmy poznać.

Ok, zarabiasz naprawdę dużo, stać cię na wiele. Super.

A masz czas żeby wydawać te pieniądze?. Hmm?

Kuriozalna dla mnie sytuacja: Zarabiasz się w robocie po pachy, za 15 lat wydajesz kasę na lekarza, albo psychologa. Druga podobna: pracujesz do 18, naprawdę ciężko. Potem co zarobisz, wydasz na śmieciowe żarcie i na siłownię. No bo przecież musisz wypocić to co złe.

I tak w kółko, kółko. Albo zarabiasz skromnie, masz czas i nie wiele możesz z tymi pieniędzmi zrobić bo masz ich po prostu za mało.

Druga opcja to taka że kosisz ostro, harujesz jak wół masz hajs i…….. nic więcej.

Co wolisz?

Ja wole mieć ciastko i zjeść ciastko 🙂

Chce pracować tak żeby mieć czas wydawać zarobione pieniądze.

Koniec kropka.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *